środa, 22 maja 2013

Rozważania nad gadającym kubkiem

Użalić mi się dzisiaj trzeba. Nad tym, że ludzka wolność ma swoje granice i że wciąż trzeba się układać z różnymi uwarunkowaniami. Twardy realizm wymaga nieraz uczestniczenia w sytuacjach, których wolelibyśmy uniknąć.
 
Kiedy przebywamy w towarzystwie osób, w których wnętrzu trwa nieustająca zima, to nawet w majowej aurze możemy poczuć się zmrożeni, a i pokłuci nielekko. Wiosenny człowiek działa na Zimowego jak płachta na byka. Radość Wiosennego nieuchronnie konfrontuje go z jego własną kondycją, a Zimowy za prawdą nie przepada. Zatem zamiast przyjrzeć się własnemu ogródkowi i pod stertami śniegu śladów jakiejś roślinności poszukać, raczej będzie skłonny zrobić podkop w ogrodzeniu Wiosennego, wtargnąć tam i co nieco podeptać. I tak jego filozofia: "nie mam ja, to i inny mieć nie będzie" zostaje w czyn wcielona. Co za ulga, dla Zimowego rzecz jasna.
 
A co z Wiosennym? Skąd może zaczerpnąć pokrzepienie, jeśli zawędruje na zimowe pustkowie?
Ze mną było tak. W poczuciu udręczenia, przestałam patrzeć na otaczające twarze (nie, nie jestem mizantropką, ale także nie masochistką) i gapiłam się na swój kubek. Chociaż pijam w nim kawę od kilku lat, po raz pierwszy dostrzegłam na nim maleńki niebieski napis:
Beautiful flowers are shaking in the spring breeze.
To urocze zdanie podziałało na mnie odtruwająco. O czym powiedział mi kubek? Przypomniał, że są inni Wiosenni na świecie i mają dalekosiężne wpływy, zwłaszcza jeśli swoje wrażenia utrwalają w słowach. Zimowi pewnie by powiedzieli, że to nie ma znaczenia, że to tylko wytwór jakiejś chińskiej fabryki. I że w ogóle chińszczyzna nas zalewa... Ale kto by ich słuchał?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...