Hemingway nachylił się i dolał jej wina.
- Może to zależy od tego, kto patrzy - odparł. - Paryż zawsze szczycił się tym, że jest centrum kulturalnym, już od czasów, gdy powstał tu uniwersytet. Teraz ściągają tu ludzie z całego świata. Jest więc nieco bardziej międzynarodową wersją tego, czym chciał być od wieków. Miasto to wielki organizm. Może mieć jednocześnie mnóstwo wcieleń. Nie wiemy, czy historia zapamięta ostatnich francuskich prezydentów, ale z całą pewnością nie zapomni impresjonistów, Ballets Russes, Strawińskiego, Picassa. (...) Tym właśnie jest Paryż. - Hemingway uśmiechnął się pod nosem. - Stał się miastem międzynarodowym, więc należy do nas wszystkich. Do całego świata. (s.711)
Zatem do mnie i do Ciebie, Czytelniku, również. I to jest radosna konstatacja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz