wtorek, 1 marca 2016

Grube ryby i drobiazgi, czyli co czytam w 2016 roku...

GRUBE RYBY:

1. Brontë Charlotte: "Dziwne losy Jane Eyre"
2. Cabroni Cristina: "Zapach perfum"
3. Claridge Laura: "Lolita Łempicka"
4. Desoto Lewis: "Malarz nadziei"
5. Dunn Jane: "Virginia Woolf i Vanessa Bell. Sekretny układ"
6. Eugenides Jeffrey: "Intryga małżeńska"
7. Ficner-Ogonowska Anna: "Czas pokaże"
8. Fowler Therese Anne: "Opowieść o Zeldzie Fitzgerald"
9. Gilbert Elizabeth: "Botanika duszy"
10. Grisham John: "Firma"
11. Halber Małgorzata: "Najgorszy człowiek świata"
12. Harris Joanne: "Brzoskwinie dla księdza proboszcza"
13. Harris Joanne: "Czekolada"
14. Ishiguro Kazuo: "Nie opuszczaj mnie"
15. King Steven: "Lśnienie"
16. Knobloch Ina: "Perfumiarz"
17. Martin Steve: "Piękny przedmiot"
18. Miller Katarzyna: "Bez cukru, proszę"
19. Morrison Toni: "Miłość"
20. Murakami Haruki: "Norwegian Wood"
21. Nicholls David: "Jeden dzień"
22. Ostrowski Eryk: "Charlotte Brontë i jej siostry śpiące"
23. Pellegrino Nicky: "Rzymska przygoda"
24. Rutherfurd Edward: "Paryż"
25. Shapiro Elena Mauli: "13 rue Therese"
26. Zientek Sylwia: "Podróż w stronę czerwieni"
27. Zientek Sylwia: "Miraże"

DROBIAZGI:

1. Konopnicka Maria: "Madame la Vierge"; (Na normandzkim brzegu)
2. Konopnicka Maria: "W osadzie" (Na normandzkim brzegu)
3. Miller Arthur: "Obecność"
4. Woolf Virginia: "Zwykły czytelnik"
5. Woolf Virginia: "Jak czytać książki?"
6. Woolf Virginia: "Praca zawodowa kobiet"
7. Woolf Virginia: "Recenzowanie"

niedziela, 7 lutego 2016

Lewis Desoto "Malarz nadziei"

           

Książkę poleciła mi Pani Bibliotekarka i chwała jej za to:). Lewis Desoto nie jest artystą bardzo popularnym (przynajmniej w Polsce) i łatwo byłoby go przeoczyć w stertach kolorowych okładek.

Głównego bohatera książki, Leo Millara, malarza, poznajemy w czasie, kiedy mierzy się ze stratą dwóch bliskich mu osób. Jedynych bliskich. Leo nieraz budzi się w nocy daleko przed świtem, kiedy przeszłość wydaje się porażką, a przyszłość niemożliwością. Pełen rezygnacji i twórczej niemocy trafia na normandzką wyspę. Owo miejsce okazuje się idyllicznie, a jednocześnie całkiem przyziemnie piękne. Dzika przyroda i proste naturalne jedzenie. Kapliczka z obrazem wymagającym odrestaurowania. Spotkani mieszkańcy okazują się być przyjaźni bądź intrygujący... w szczególności pewna tajemnicza kobieta oraz nieoswojony chłopiec... Może nie wszystko jest skończone? Może życie zawsze ma coś do zaoferowania, nawet jeśli nie jest to dokładnie tym, czego się spodziewamy?

"Malarz nadziei" to powieść o unikalnym klimacie. Napisana z dużą wrażliwością zarówno na wewnętrzny świat człowieka jak i uroki otaczającej przyrody. Leo patrzy na świat okiem malarza i to, co widzi w naturalny sposób przekształca w obrazy, dzieła sztuki. I to jest głównym "smaczkiem" powieści.

Lubię też, kiedy książka przenosi do miejsc, w których już byłam i które dzięki lekturze mogę znów przywołać w wyobraźni:

 
 Paryż: Sekwana, Katedra Notre Dame
 
 
Cypr: nazwa miejsca umknęła... uuups.

Komu szczególnie może spodobać się powieść? Artystycznym duszom, miłośnikom malarstwa i ładnych miejsc, osobom szukającym ukojenia lub wytchnienia. Miłośnik wartkiej akcji i rozbudowanej fabuły odejdzie z kwitkiem. To książka kierująca do wnętrza. Podsumowując - polecam. Warto poświęcić czas na lekturę "Malarza nadziei".
 
Na deser proponuję zajrzeć do pracowni Autora i posłuchać o jego inspiracjach:

.

poniedziałek, 16 listopada 2015

"Moje francuskie życie" Vicki Archer

To był szary czas: plucha, słońce starannie ukrywające się za chmurami...
 
Na księgarnianej półce czarno-biała okładka z deszczową ulicą Paryża... Nie mogłam pozostać obojętna... Kredowy papier, zdjęcia uwieczniające prowansalskie pejzaże i elementy codziennego paryskiego  życia. "Coś" unosiło się w powietrzu - francuski klimat - elegancja, zamiłowanie do pełnych uroku detali... Mmmm... Oglądanie przeszło w pożądanie, pożądanie w chęć kupna... Vicki Archer, mieszkanka Sydney, zauroczyła się starą dostojną posiadłością na obrzeżu Saint-Remy-de-Provence, a ja początkiem jej opowieści i barwnymi fotografiami... Sfinalizowałam zakup. Piękno ma swoją cenę.
 
Z przyjemnością zagłębiłam się w historię Vicki, która wraz z rodziną osiedliła się na południu Francji. Nadzorowanie remontu posiadłości, wizyta na targu staroci, spacer po paryskich placach i ulicach, kąpiel w prowansalskim lipcowym słońcu, posiłki... To  opowieść o rozsmakowywaniu się w życiu... ze wszystkimi barwami i aromatami... Album karmi oczy i wyobraźnię. Inspiruje do upiększania i nieśpiesznego smakowania codzienności:  Sekret "la mode francaise" to ludzie zakochani w przyjemnościach życia, pełni pasji, którzy nie boją się tego pokazać, to miejsca, gdzie czci się indywidualność i przyklaskuje pomysłowości. Styl wymaga czasu, Francuzi go mają.

Pomagał mi też w pielęgnowaniu marzenia o podróży. Marzenie rosło, nabrzmiewało... i się ziściło. 

To były deszczowe, i, na szczęście, bezpieczne dni w Paryżu. Ale o tym innym razem...
 
 
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...